czwartek, 5 maja 2016

Wisior z labradorytem ...

Witajcie po dłuższej przerwie :) Co dzień zbierałam się, aby napisać posta, ale zawsze coś stawało na przeszkodzie :)  Najczęściej pojawiającą się przeszkodą było ... moje małe lenistwo (małe ;) hi, hi ) Mam nadzieję, że mi wybaczycie, bo jak zauważyłam na Waszych blogach, Kochane, też niewiele się działo :) Wracajcie z majówki i blogujcie :) Ciekawa jestem, co u Was :)
A u mnie dziś na blogu wisior koralikowy z labradorytem, dość dyskusyjnej urody. To nabytek z zeszłorocznej giełdy minerałów, a że następna u mnie niebawem, to postanowiłam labradoryt wreszcie wykorzystać. Jak wspomniałam, jego uroda jest dość dyskusyjna, bo jest szary i ma słabiutki ogieniek ;) Oto on ...


Oplotłam go koralikami TOHO 11/0 i 15/0 w kolorze Nickel oraz 11/0 Matte - Color Gun Metal. Do tego multikolorowa taśma cyrkoniowa i ... już. Wisiorowi dorobiłam koralikową krawatkę i zawiesiłam na dość długim koralikowym łańcuszku herringbone. Gdy skończyłam, doszłam do wniosku, że mi się właśnie taki podoba i że zostanie  ze mną :)))

Dziś więcej treści niż zdjęć, ale na każdym, które zrobiłam, wisior wyszedł tak samo :) A labradoryt nie chciał pokazać swojego mizernego ogieńka :) 

I co sądzicie o moim wisiorku ? Może być ? Dla mnie tak, i coś czuję, że nie będę się z nim rozstawała :) Idę teraz popatrzeć, co u Was a potem muszę ogarnąć warsztat, bo bałagan mam niesamowity ;) Buziaki dla wszystkich i ... do następnego :) Pa, Pa ...


18 komentarzy:

  1. Jak dla mnie wisior wyszedł śliczny. Podobają mi się bardzo te matowe koraliki.
    Ogień na pewno pokazuje się kiedy ma na to ochotę ;-) widocznie do zdjęć nie pozuje.
    Teraz trzeba tylko wystawić wisior na słońce podobno to labradorytom dobrze robi ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Elfie :) Te matowe koraliki są jednymi z moich ulubionych. Czytałam o tym, by labradoryt raz na jakiś czas wystawić na słońce. Muszę to zrobić, wtedy może nabierze blasku :)))

      Usuń
  2. Jest kapitalny, ja tam bym się tez z nim nie rozstawała :)buziole

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Anito :) Wisior będę zdejmowała tylko do spania ;)*

      Usuń
  3. Fajny, taki trochę mroczny, ale dzięki tej taśmie cyrkoniowej pewnie mieni się jak szalony :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, mroczny. Za labka taśma nadrabia blaskiem :) Błyszczy się niesamowicie :)

      Usuń
  4. Śliczniutki Ci wyszedł ten wisiorek, też bym go zostawiła dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Agnieszko :) Wisior zostaje ze mną :)))

      Usuń
  5. Kochana ja w tym labradorycie widzę piękny błysk! Nie dziwię się, że zostawiłaś go dla siebie :* Pięknie dobrałaś kolory :* Uwielbiam Twoje biżutki :*
    Szkoda, że u mnie w okolicy nie ma giełdy minerałów. We Wrocławiu miały być targi, ale odwołali :/ a marzy mi się jakiś lapis :) wiesz, że mam do nich słabość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniu za miłe słowa :) Giełda minerałów to fajna sprawa. Można kupić kamienie o niespotykanych, w sklepach internetowych, kształtach no i oczywiście po niższych cenach. U mnie giełda już za dwa tygodnie, żałuję, że nie odbywa się ona częściej, niż dwa razy w roku :( Ja też lubię lapisy :))) Buziaki :***

      Usuń
  6. Wyszło pięknie. Z ogniem czy bez jestem pewna, że będzie przyciągał spojrzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Basiu :) Mam nadzieję, że będzie tak, jak piszesz ;)

      Usuń
  7. dobra, dobra - dyskusyjna uroda, ale go sobie zostawiłaś, więc znaczy się że ładny :D
    teraz mało na blogach się dzieje, bo sezon ogródkowy się zaczął :) ja sama jak tylko jest pogoda to biorę chłopaków na dwór i w chwaściory :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może być, ogieniek jakiś tam płonie :) Ja sezon ogródkowy mam z głowy. Jakichkolwiek kwiatków i krzewów u mnie brak, rośnie tylko trawa, a jej koszeniem zajmuje się mój syn :) Buziaki :***

      Usuń
  8. Wszystkie labradoryty są piękne! Twój wisiorek jest śliczny, znalazłaś dla tego kamienia odpowiednią oprawę, która nie przyćmiewa jego dość subtelnego ogieńka ;-) Ja też już wróciłam z majówki i zaczynam usuwać ślady lenistwa na blogu! Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Agnieszko :) To prawda, sztuką jest oprawić labradoryt, nie przyćmiewając jednocześnie jego urody. Ja za bardzo się nie starałam, bo mój labek urodą nie grzeszy ;) Lecę oglądać, co u Ciebie nowego :)))

      Usuń
  9. Sliczność , wykonanie z precyzją, gratuluje zdolnych łapek i serdecznie pozdrawiam :)<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie za pochwały :) Witam Cię gorąco w gronie moich obserwatorów, mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej :) Pozdrawiam

      Usuń