piątek, 19 maja 2017

Niebiesko... i z chwostem...

To już totalne uzależnienie... Nie, nie martwcie się... Z pewnością wiele z nas tak ma. Chodzi mi o chwosty... Ostatnio do każdej większej pracy, typu wisiorek lub naszyjnik, dopasowuję kolorystycznie ten fajny dodatek. I dobrze, bo dzięki nim biżuteria staje się niepowtarzalna, zyskuje na lekkości, no i super fajnie się prezentuje... Sami zresztą zobaczcie...


Coraz chętniej robię różnego rodzaju wisiorki... Tak było i tym razem. Z moich kaboszonowo - koralikowych zapasów wyłuskałam dosyć sporą, ceramiczną, niebieską łezkę i kwadratowe kocie oko.  W ruch poszły koraliki TOHO 11/0 w kolorze Nickel oraz... no właśnie... Wytarł mi się napis na fiolce i nie mam pojęcia. Próbowałam odszukać ten kolor w sklepach z koralikami, ale się nie udało. Do TOHO dodałam kilka Fire Polish w kolorze Argentic, oraz szklane, granatowe kuleczki.


Oplecioną łezkę połączyłam z kwadratem kociego oka. No i oczywiście u dołu powstałego w ten sposób wisiorka zawiesiłam chwost.


Wszystkie elementy metalowe użyte do wykonania wisiorka, łącznie z łańcuszkiem kulkowym są ze stali chirurgicznej.
Zrobiło się wreszcie ciepło, a ja musiałam zachorować.  Nawet zimą nie byłam aż tak chora, z nosa kapie, z oczu zresztą też... Całe szczęście, że wyrobiłam się z Indiami na konkurs Royala. Do USA jeszcze tydzień, więc mam nadzieję, że i tę pracę ukończę. Oby z moim zdrowiem z każdym dniem było lepiej.
Życzę Wam zdrówka, sobie też ... Do następnego... Pa, pa...

czwartek, 11 maja 2017

Szaro - pomarańczowy duet...

Czas złapać oddech po koralikach, dlatego dziś mała porcja sutaszu. Pod wpływem chwili wykonałam taką oto zawieszkę  i zawiesiłam na St. Petersburg Chain z TOHO 11/0 Opaque Lustered Pumpkin oraz Matte - Color Gun Metal. Wyszedł całkiem miły dla oka naszyjnik... I znów użyłam koloru szarego, ale tym razem w połączeniu z pomarańczowym...


W sutaszowej zawieszce wykorzystałam dwa spore ceramiczne kaboszony w kolorze szarym, które to obszyłam TOHO 11/0 w kolorze Opaque Lustered Pumpkin oraz 15/0 Ceylon Smoke. W centrum umieściłam pięknie mieniący się kaboszon z glinki polimerowej od CabochonManii. Wszystko to otoczyłam szarymi sznureczkami sutaszu. Dodałam kilka perełek Swarovskiego w kolorze szarym oraz Fire Polish Matte Metallic Hematite i koraliki O-Beads.


Szarość sznurków przełamałam niewielkim akcentem w kolorze pomarańczowym, a u dołu zawiesiłam sporych rozmiarów pomarańczową, jadeitową kroplę, która ma za zadanie optycznie wysmuklić zawieszkę.


Sporym wyzwaniem był sznur, do którego przymocowałam zawieszkę z sutaszu. Tym razem nici mi się nie rwały, jak to było w przypadku czarno - czerwonego naszyjnika. Ale i tak długo trwało, zanim naszyjnik osiągnął taką oto formę. Nie bardzo wiedziałam jak połączyć obie części, tę koralikową z sutaszową, aby zawieszka nie okręcała się tyłem do przodu ;) Udało się, a z efektu jestem naprawdę zadowolona :)
Chyba dorobię kolczyki do kompletu... Co o tym sądzicie ?

Trzymajcie się cieplutko i do... następnego :)

czwartek, 4 maja 2017

Szaro - czerwony komplet... na różne okazje...

Po skończeniu kolejnego naszyjnika na konkurs Royal Stone Kalendarz 2018 postanowiłam wykonać coś niedużego... Skończyło się na kilku sztukach biżuterii, niekoniecznie małych... Na dziś wybrałam coś w kolorze szarym i czerwonym. Uwielbiam to połączenie...
Na początek kolczyki... W centrum kolczyka umieściłam koralik DOME w pięknym odcieniu czerwieni. Obszyłam go TOHO 15/0 i 11/0 Metallic Hematite i otoczyłam szklanymi matowymi kuleczkami ... czerwonymi i szarymi, a jakże. Dół ozdobiłam pikotkami, co nadało kolczykom kształt wachlarza. Jeszcze szklana szara kropla i... gotowe... Użyte w kolczykach bigle są ze stali szlachetnej...


W ten sam sposób zrobiłam delikatną zawieszkę, która zawisła na krawatce również ze stali szlachetnej.


A tak komplet wygląda w całości...


Po chwili zastanowienia zawieszkę zawiesiłam na łańcuszku kulkowym... ze stali szlachetnej. Polubiłam ten rodzaj łańcuszka, fajnie się prezentuje zarówno przy większych jak i delikatniejszych projektach. Poza tym nie wyciera się, jak to mają w zwyczaju koralikowe łańcuszki...


I to by było na tyle. Komplet niewielki, a post o nim wyszedł długaśny... To pewnie dlatego, że ostatnio zaniedbałam bloga... kolejny raz... I może dlatego, że ciągle coś tworzę i szkoda mi czasu na pisanie... A dziś czasu nie żałowałam, bo zrobiłam sobie dzień przerwy... od wszystkiego. Napisałam ten post, odwiedziłam Wasze blogi... Lecę zaraz na Instagrama i Facebooka... 
Trzymajcie się cieplutko i do następnego... pa, pa...