piątek, 20 września 2019

Kolorowy zawrót głowy...

To mój pierwszy niebiżuteryjny post... Obecnie więcej czasu spędzam z szydełkiem i włóczką, niż z igłą i nitką, więc takie posty będę od czasu do czasu prezentować, w zależności od tego co powstanie... Zatem jedziemy...

Zaczęło się od kokonka... tego na górze... 1 800 m nieskręconej potrójnej nitki. Po jakimś miesiącu dokupiłam drugi taki sam...  I zaczęło się 3 - miesięczne szydełkowanie... no, prawie... Bo w międzyczasie powstało kilka innych rzeczy... Ale o tym napiszę w najbliższej przyszłości...
Tak to wyglądało w dużym skrócie...


Żeby wyeksponować moje, tak kolorowe szydełkowe dzieło, zakupiłam nawet specjalny ekspozytor...


Kolory niesamowite... Normalnie nie mogłam się doczekać zmiany koloru...


W tym miejscu zaczęłam drugie 1 800 m...


No i finisz...




Kolorowego dnia... :) Pa...

czwartek, 15 sierpnia 2019

Pomarańcz i fiolet...

Z niepokojem obserwuję u siebie tendencję do długich przerw w blogowaniu... Pociesza mnie fakt, że nie tylko ja tak mam... Brak czasu powoduje, że korzystamy z narzędzi do prezentacji naszych prac, za pomocą których możemy zrobić to bardzo szybko... Facebook i Instagram są do tego stworzone... Ale nic nie zastąpi bloga... Na nim możemy nie tylko zaprezentować nasze prace, ale też podzielić się z Wami etapami w powstawaniu prac i opowiedzieć historię powstającej  biżuterii...
U mnie na razie nic biżuteryjnego nie powstaje... Powstają za to szydełkowe cuda, bo jak inaczej to nazwać, gdy jeszcze rok temu na szydełku umiałam robić tylko sznur z koralików ? Teraz mam na koncie kilka chust, kardigan (następne dwa się robią), kilka maskotek amigurumi i jeszcze różne takie tam... 

Dzisiejszą biżuterię wykonałam kilka miesięcy temu i dotąd nie było okazji do jej prezentacji. Oto pomarańczowo - fioletowy komplet...


Pomarańczowe ceramiczne kaboszony obszyłam fioletowymi koralikami TOHO (nie podam ich nazwy, bo pochowałam je głęboko i zakryłam włóczkami. Jak je odkopię to edytuję post :)) Dodałam rządek taśmy cyrkoniowej, multikolorowej i odrobię pomarańczowych TOHO...


Kolczyki zawiesiłam na biglach ze stali chirurgicznej, a zawieszka dostała krawatkę z tej samej stali...


Jeśli pozwolicie, to oprócz biżuterii będę prezentować tu także moje szydełkowe prace, aby zachować względną ciągłość w blogowaniu. Trochę mi tego brakuje... A to uznajcie za zwiastun następnego posta...


Prawda, że równie kolorowo ?
Trzymajcie się i zaglądajcie czasem do mnie... Pa, pa...

środa, 24 kwietnia 2019

Niebieski komplecik...

Po wykonaniu kilku sztuk biżuterii w dość ciemnych kolorach, zamarzyły mi się jaśniejsze barwy... takie pastelowe... Wygrzebałam z pudełeczka ceramiczne kaboszonki w kolorze ecru i zaczęło się długie zastanawianie, w jaki kolor koralików je ubrać... A, że mam dużo koralików błękitnych (sama nie wiem, po co mi taka ilość, bo bardzo rzadko sięgam po ten kolor) to postanowiłam troszkę wyjść poza moją strefę komfortu i uszyć jasnoniebieski komplet...


W komplecie znalazła się zawieszka z dwóch ceramicznych kaboszonów i długiej jadeitowej łezki, którą nawiasem mówiąc kupiłam bez żadnej potrzeby, ot po prostu bardzo mi się podobała... Do tego kompletu pasuje idealnie, więc takie zakupy też mają swoją rację bytu... Wszystkie kaboszony obszyłam koralikami TOHO 11/0 w kolorze Ceylon Forget-Me-Not oraz 15/0 Opaque - Lustered Navajo White. Ponadto wykorzystałam podobne w kolorze 4 mm Fire Polish. Zawieszkę zawiesiłam na krawatce ze stali chirurgicznej...


... a kolczyki  zawisły na biglach, również z tej samej stali...


Obecnie bardzo rzadko sięgam po koraliki, cały mój czas poświęcam na szydełkowanie... Mam nadzieję to zmienić, bo troszkę się za nimi stęskniłam... Poza tym w pudełeczku czekają na oprawę cudne kryształki, które zakupiłam z myślą o biżuterii dla siebie. Nic, tyko szyć... 
Trzymajcie się ciepło... Pa, pa...